mam wielką prośbę do wszystkich znawców. pracuję w branży RTV i chciałbym się czegoś dowiedzieć a nie wiem skąd.
często podawane są różne moce wzmacniaczy i głośników i są różnie nazywane [DIN, moc muzyczna, moc wyjściowa, moc PMPO (ta oznacza chyba moc uzyskana w warunkach laboratoryjnych w ciągu jednej sekundy poczym sprzęt ulega zniszczeniu, czy jakoś tak)], podawane są też moce wejściowe i wyjściowe. no i czym to się różni, czym to się je, na co zwracać uwagę. słyszałem że do wzmacniaczy (jakichkolwiek czy to w radiomagnetofonach samochodowych, wieżach mini, "klockach") xalecane są kolumny posiadające moc o 50% większą niż wzmacniacz - prawda czy fałsz.
proszę o łopatologiczny wykład dla laika. chciałbym się dowiedzieć w przystępny sposób wszystkiego co powinien wiedzieć sprzedawca.
Cześć!
Zacznę może od końca. Dawniej panowała opinia, że najlepsze efekty akustyczne osiąga się, gdy moc jaką sterowane są głośniki jest w granicach 15 - 20% ich mocy znamionowej. Teraz co to jest moc znamionowa? Nie jest to takie jednoznaczne, gdyż wg. DIN /niemieckie normy - Deutsche Industrie Normmen/ jest to maksymalna moc, którą można uzyskać z urządzenia bez jego uszkodzenia w sposób ciągły tzn. 1 min pracy - 2 min przerwy i tak na zmianę przez 5 mni. Normy IEC 268-5 przyjmują, że praca ciągła to praca w czasie 100 godz. Porównując więc tylko te dwie normy można przypuszczać, że wg. DIN w tym samym wzmacniaczu wartość mocy nominalnej będzie większa niż wg. IEC. Firmy produkujące sprzęt /na ogół te gorsze/ nie podają precyzyjnie mocy aby klient nie zorientował się za co płaci /!/. To dotyczy nie tylko wzmacniaczy ale także i głośników. Podsumowując więc, wzmacniacz powinien mieć moc maksymalną, mniejszą lub równą mocy głośników MIERZONĄ WG. TYCH SAMYCH NORM! Oczywiście kwestia dopasowania oporności /impedancji/ głośników i wzmacniacza tutaj ma podstawowe znaczenie. Nie wolno pomylić się w ten sposób, że porównamy moc nominalną wzmacniacza z mocą szczytową głośników, gdyż z praktyki wiem, że moc szczytowa może być trzykrotnie większa od nominalnej. Najbardziej rygorystyczne normy były stosowane dawniej w Polsce. Wg. tych norm moc nominalna była określana jako moc ciągła dla sygnału o częstotliwości 1 kHz przy zniekształceniach nieliniowych nie przekraczających 20%. Dlatego stare wzmacniacze, wydawałoby się niedużej mocy, grają tak głośno, bo wg. tych starych norm, moc ta jest zaniżona w stosunku do obecnych. Moc szczytowa to mniej więcej jest taka jak napisałeś, a moc muzyczna to moc uzyskiwana z pominięciem spadku napięcia na zasilaczu i jest ona /co do wartości/ pomiędzy mocą nominalną a szczytową. Dla przykładu w badanym wzmacniaczu mamy moc nominalną wg. PN - 70W, wg. IEC - 90W, wg. DIN -100W, moc muzyczna - 150W a moc szczytowa 200W. Dlatego jeśli nie jest podana dokładnie jaka jest to moc i wg. jakich norm został wykonany pomiar, to należy zakładać, że jest to moc szczytowa. Moim zdaniem jeśli przestrzegać będziemy powyższych zasad, to nie ma sensu /choć można/ stosować 50%-owy margines bespieczeństwa. Moc wyjściowa to jest określana moc wzmacniacza w odróżnieniu od mocy pobieranej /jak obciąża nam sięć energetyczną/. Moc pobierana jest znacznie większa od mocy wyjściowej i to "znacznie" zależy od klasy w jakiej pracuje wzmacniacz. Po co w ogóle tak dokładnie musimy zwracać uwagę na dopasowanie mocy? Po to, żeby zbyt duża moc ze wzmacniacza nie uszkodziła nam głośników o mocy zbyt małej. Odwrotna sytuacja jest dozwolona a nawet zalecana, chociaż kosztowna, bo głośniki większej mocy są znacznie droższe, ale mamy komfort, że mają margines bezpieczeństwa i tak łatwo się nie uszkodzą. Nie ma jednak takiej konieczności, chyba że ktoś z założenia wie, że będzie słuchał muzyki "na pełny gwizdek" w innym przypadku, skręcając potencjometr siły głosu, spowodujemy zmniejszenie mocy wydzielanej na głośnikach.
Widzisz więc sam, że nie jest to takie proste jak powinno być, ale myślę, że choć trochę wyjaśniłem sprawę.
Pozdrawiam!
tak.
dzięki za wyczerpującą odpowiedź. chyba wiem już wszystko :)
co prawda po jednokrotnym przeczytaniu jeszcze tego nie ogarnąłem (mało snu i za długo na uczelni siedziałem) ale myślę że po dwukrotnym przeczytaniu tego po dłuższym snie będę wszystko wiedział.