Nie raz mi sie zarowka spalila podczas dzialania,
ale przyznam, czesciej przy wlaczaniu swiatla.
Dales mi do myslenia, jednak przydalby mi sie taki uklad,
ale w drugiej kolejnosci, narazie bedzie bez niego, ale
to nie znaczy, ze go nie wprowadze. Narazie bedzie bez automatyki.
A mam takie pytanie, ile lamp Ci sie zniszczylo wlasnie
przez rozblysk zarnika? Zadna?
A na jakim poziomie sprzezenie zwrotne jest w twoich konstrukcjach?
W moim wzmacniaczu wzmocnienie (po tej zmianie lampy) wyniesie okolo 75 razy,
i sprzezeniem chce zredukowac do 15-18 razy. Czy nie bedzie ono za glebokie?
Roznica wzmocniej okolo 5 razy. Czy to nie spowoduje wzbudzenia wzmacniacza?
A jesli juz to czy lampy to przetrwaja? Warto ryzykowac? Jak wiesz
ewentualne wzbudzenie przesteruje wszystkie stopnie, boje sie...
Nie wiem jak ma sie przenoszenie i przesuniecia fazowe na transformatorze i lampach.
Ja posiadam program Circuit Maker 2000 Trial (wersja czasowa), sciagnelem
z internetu. Calkiem prosta obsluga (nie musialem czytaj zadnych pomocy).
Jest jeden problem, program jest w wersji angielskiej, ale nazwy podzespolow
sa bardzo podobne do polskich, intuicyjnie mozna poznac.
Ja go czesto uzywalem, ale nie czesciej niz proby doswiadczalne, bo czasem
wychodza rzeczy ktorych zaden program nie przewidzi.
Ja juz troche rzeczy kupilem przez Allegro (3 kondensatory i 3 glosniki) i
jak narazie jestem zadowolony z zakupow, zobaczymy jak bedzie teraz, jakas
obawa zawsze jest.
Z ta moca tak jest. Teraz gdy komukolwiek powiem, ze robie wzmacniacz i
jego moc jest slabsza 20 razy od tego poprzedniego to na mnie dziwnie patrza,
mysla pewnie, ze zwariowalem, "Po co Ci ten wzmacniacz skoro masz mocniejszy?",
"Po co to robisz skoro ten jest tak mocny i nie znieksztalca (chodzi o przesterowania)?", itd...
Lepiej chyba bedzie jak zostaniesz przy tradycyjnych rozwiazaniach,
oszczedzi Ci to duzo klopotu z ta obudowa.
"Jeśli miedź o której mówisz będzie tańsza od
najtańszej miedzi ze sklepu, to zachęcam do kupna."
Fajnie powiedziane. Jest tania, i raczej ją uzyje.
Cześć!
Sorry że się wcinam, ale przeczytałem fragment dotyczący wzbudzania się wzmacniacza i chcę powiedzięć, że im większe UJEMNE sprzężenie zwrotne to tym mniejsze są szanse na wzbudzanie się wzmaka. Wzbudzanie występuje TYLKO PRZY DODATNIM SPRZĘŻENIU ZWROTNYM /zamierzonym, lub nie/. Jeśli więc w układzie będzie występowało jakieś pasożytnicze /niezamierzone/ dodatnie sp. zwr. to przez zastosowanie ujemnego sp. zwr. zostanie ono zniwelowane.
Pozdrawiam!
Kilka lamp mi już poległo w wyniku spalenia włukna żarzenia. Wskaźniki EM84 które zastosowałem u siebie to ostatnie moje sztuki, a jedna z nich i tak jest już bardzo mocno nadwyrężona. jej żarnik jest w zasadzie już przerwany i czasami nie styka.
Zmusiło mnie to do zastosowania jakiegoś układu ochronnego, tymbardziej że było to już założenie konstrukcji. Koncepcja jest bardzo prosta i tania w realizacji (najdroższym elementem był przekaźnik za 10zł), a pozwala znacznie przyoszczędzić niejednokrotnie cenne lampy.
We wspominanym wcześniej Jadisie DA30 rozwiązano to inaczej - napięcie jest filtrowane i podawane na lampy za pośrednictwem tranzystora i układu z rezystorem i kondensatorem, powodującego płynny jego wzrost. Problemem jest tylko potężna pojemność kondensatorów filtrujących, sięgająca 40000uF, i sam fakt żarzenia napięciem stałym, co oprócz oczywistych zalet ma też między innymi tą wadę, że w przypadku włukien znacznej długości mogą się one nierównomernie wyżarzać.
Przyznam że nie ustawiałem sprzężenia na konkretną wartość, ale dobierałem je na słuch, doświadczalnie. Cały wzmacniacz daje się wysterować napięciem około 1V.
Myślę że w sytuacji dążenia do dużych wzmocnień napięciowych, najbardziej sensowne jest ustawienie takiego poziomu sprzężenia, aby wygładziło ono wszelkie nierównomierności charakterystyki wnoszone przez transformator głośnikowy - płytsze mogłoby nie starczyć, a głębsze nie miałoby sensu.
Lepiej byłoby trochę zredukować sprzężenie w Twoim wzmacniaczu...W wyniku wzbudzenia lampy nie powinny znacznie ucierpieć ze względu na ich punkt pracy, nie wiem jak z transformatorem głośnikowym. Głośniki wysokotonowe w kolumnach mogą jedak paść, i to dość szybko.
Lampy są prawdopodobnie najbardziej liniowym przyrządem wynalezionym przez człowieka, a przy tym mają znacznie szybszą prędkość reakcji od półprzewodników. Dlatego myślę że przesunięcie fazowe nie powinno być duże, oile wogóle wystąpi - chyba że transformator głośnikowy sądzi inaczej.
Będę musiał poszukać tego programu, jeśli jest tak dobry jak mówisz, to powinien mi znacznie ułatwić pracę. Wersja próbna...Jak uda mi się zdobyć cracka, to się skontaktujemy .
Heh...Ostatnio kumpel się troszkę zawiódł jak się dowiedział że jego Diora WS504 ma nie 2x150, ale 2x80W . Już widzę niedowierzające spojrzenia ludzi na słuch o mocy Twojego nowego wzmacniacza...W moim przypadku w prawdzie każdy kolejny projekt wnosi przyrost mocy, ale ta tendencja się najprawdopodobniej wstrzyma wraz z rozpoczęciem badań nad hybrydami.
Nie sztuką jest mieć wzmacniacz o dużej mocy. Sztuką jest znaleźć (a tymbardziej zbudować) taki, żeby jednocześnie też brzmienie i parametry elektryczne były dobre. Dlatego niektórym by zbrzydła mina jakby posłuchali na swoich kilkusetwatowych machinach czegoś innego niż rytmicznego "BUM! BUM! BUM! BUM!"...
Dzisiaj się zoriętowałem że przeszły mi koło nosa świetne aluminiowe listwy na łączenie ścian takich zamkniętych obudowów...Chyba się załamię . Jestem więc coraz bliżej koncepcji ekspozycji lamp, muszę więc zrobić to w wielkim stylu żeby mnie zadowalało .
Ja jeszcze mam dużo swojej starej dobrej miedzi, i nieprędko pojawię się w sklepie po nowe materiały .
Witamy po długiej nieobecności naszego towarzysza Preskalera .
Owszem, im sprzężenie jest bardziej ujemne, tym wzmacniacz ma mniejszą tendencję do wzbudzenia się. Wyżej jednak wspomniałem o przesunięciach fazowych, które mogą powstać na drodze wzmacniacz różnicowy-stopień końcowy. Przesunięcie o pół okresu zmieni sprzężenie ujemne w dodatnie, i wzmacniacz się wzbudzi. Dlatego nie należy stosować zbyt głębokich sprzężeń we wzmacniaczach dużej mocy. W lampach jednak ze względu na większą prędkość narastania napięcia, przesunięcie powino być niewielkie, a sprzężenie - stabilne.
Cześć!
No bez przesady! Nie było mnie tylko dwa tygodnie z małym haczkiem, ale cieszę się, że znów jestem!
Co do tych lamp padających od wzbudzenia to ich wykańcza przepięcie występujące na rezonansie transformatora. Wymyślić by jakiś układ zabespieczający /może kenotron, lub jakieś warystory?/ przynajmniej w stadium prób. Przyszło mi jeszcze coś do głowy, na wstępne próby możnaby załozyć dwie diody krzemowe na wejściu, lub jedną z pojemnością, tak aby wytwarzała automatyczny minus na siatce pierwszej, tak aby lampa się zatykała. Rzeczywiście masz rację Rocki z tymi przesunięciami fazowymi, nie załapałem w pierwszej chwili. No ale to trzeba jakoś korygować /selektywne sprzężenia zwrotne z korekcją fazy?/. Problemów do rozwiązania wystarczy na czas dłuższy. Słyszałem także taką opinię o lampach, że te obecnie produkowane są dużo słabsze od oryginalnych "wiekowych", gdyż w tej chwili nie są one robione wg. tamtej starej i sprawdzonej technologii, tylko wg nowej oszczędnościowej. Poszukam u siebie w moim "Lamusie" myślę, że jakaś EM 84 się znajdzie. Z opinii jaką posiadam wynika również, że najlepszym rozwiązaniem jest żarzenie prądem stałym a ta wersja z łagodnym rozżarzaniem szczególnie mi się podoba. Przyszło mi także do głowy to, że możnaby prądem stałym rozżarzać a póżniej przełączyć na zmienny. Myślę także, że te pojemności tak duże nie mają specjalnie uzasadnienia, chyba że chodzi o lampy o bespośrednim żarzeniu. Przy katodach żarzonych pośrednio można stosować prąd zmienny, jednokierunkowy i stały a przypuszczam także, że może to być także odkształcona półsinusoida, wycięta przez tyrystor /przynajmniej na czas rozgrzewania/. Tak dużo o tych lampach piszecie, że chyba sam się wezmę za nie.
Pozdrawiam!
Mam jedno pytanie, jakiej mocy rezystory zastosowales?
Ja majac 12 Amper!! na żarzenie nie mogę raczej użyć takiej
sztuczki. A może spróbuje, nie wiem, czas pokaże.
Z tym sprzezeniem bedzie problem, gdybym zmiejszalo do
2 razy (6dB) to w zaden sposub nie możliwe by było wzbudzenie
(nie idzie przesunac fazy o 180 st. bez dwukrotnego spadku)
Ale u mnie bedzie 5 raza. Może coś wystąpić, może nie.
Gdybym to ja mial osycyloskop, to problemu by nie bylo,
wlasnie piszac to wpadlem na pomysl, moze by tak zrobic
uklad ktory by pokazywal jakie jest przesuniecie fazy?!
To jest mysl. Juz mam pomysl. Zaraz to sobie rozrysuje.
Jak cos wyjdzie to dam znac.
Co mi sie wydaje, że części zdobędę szybciej niż przypuszczałem,
zebrałem juz odpowiednią ilość kasy, wiec mozna zabrać się
za zamawianie części.
PS. Czy ktos ma na sprzedanie jakies "magiczne oczko"?
Mój wzmacniacz w fazie produkcji wpadał w liczne sprzężenia, ale problemów z przepięciami w transformatorze nie stwierdziłem...
Transformator wpada w rezonans raczej jak jest nieobciążony. Wtedy faktycznie indukują się na nim napięcia wartości nawet kilku kV, które mogą zarówno uszkodzić lampy, jak i zupełnie usmarzyć transformator
Faktycznie można zastosować warystor połączony równolegle z uzwojeniem pierwotnym, albo też diody włączone między masę a anody namp, polaryzowane zaporowo. Regułą natomiast jest stosowanie rezystorów w granicach 100..200 omów, już obciążających transformator na wypadek braku obciążenia głośnikami.
W przypadku szybkich lamp chyba nie ma większego sensu stosowania rozbudowanych sprzężeń z uwzględnieniem przesunięć fazowych...
Z tą jakością lamp jest dzisiaj bardzo różnie. Lampy dawno produkowane przez takie firmy jak Philips, Mullard, RCA, General Electric, Siemens i inne, nazywane NOS (New Old Stock, czyli nieużywane, dawne, składowane), odznaczały się bardzo wysoką jakością i powtarzalnością parametrów.
Wysoka jakość "starych" lamp brała się z faktu, że w okresie zimnej wojny, cała ówczesna elektronika wojskowa oparta była o przyrządy próżniowe. Musiały więc one spełniać bardzo zaostrzone normy. Z tamtych właśnie czasów pochodzą lampy z anodami wykonanymi z kilku warstw różnych metali lub grafitu, posiadające napinane siatki i trwałość katod rzędu 10000 godzin. Dzisiejsze kopie są nieraz bardzo odległe od pierwowzorów, dlatego lepiej zachować daleko idącą ostrożność podczas uruchamiania układu, oraz traktowanie danych podawanych przez producentów z rezerwą.
Obecnie lampy są wytwarzane z bardzo rózną jakością, a to głównie z powodu niewielkiej konkurencji rynkowej - Polityka Microsoft'u .
Przynajmniej niektórzy, na ogół bardzo ceniący się współcześni producenci starają się odtworzyć dawne standardy tworząc lampy dorównujące starym pierwowzorom...
Gdyby jakieś EM się znalazły...
Napewno wskazane jest żarzyć prądem stałym lampy we wzmacniaczach gramofonowych i mikrofonowych. Można tak żarzyć lampy przedwzmacniaczy, wrórników, inwerterów i podobnych układów, chociaż nie trzeba. Natomiast czystym przerostem formy nad treścią jest żarzenie stałym lamp mocy. Poza możliwością płynnego wzrostu takiego napięcia, rozwiązanie ma w zasadzie same wady. Poza wspomnianą możliwością nierównomiernego rozżarzania żarnika, pozostaje problem samej konstrukcji zasilacza. Filtracja raczej będzie potrzebna, dla prawidłowej pracy zarówno układu RC sterującego bazą tranzystora doprowadzającego napięcie do żarników, jak i jego samego. Rozżarzanie najpierw prądem stałym, a potem przełączenie na przemienny też odpada - wymagałoby to dwóch uzwojeń na transformatorze, co podniosłoby jego gabaryty i koszt.
Stosowane w zamierzchłych czasach termistory, były chyba najlepszym rozwiązaniem, i tylko brak termistora zdolnego przenieść ponad 6A zmusił mnie do zastosowania rezystorów i odpowiedniego układu sterowania.
Można by żarniki lamp łączyć szeregowo, wtedy łatwiej byłoby o termistory, jednak różnice w rezystancach żarników skutecznie niweczyły ten pomysł.
Trochę się faktycznie rozpisaliśmy, w temacie "Transformator głośnikowy" tylko ja i Sebek w krótkim czasie stworzyliśmy już 24 posty... Kontynuujmy tutaj . Polecam pracę nad lampami, gdyż koncepcja wzmacniania poprzez emisję elektronów w próżni sama w sobie jest wręcz intrygująca!
Użyłem dwóch równolegle połączonych rezystorów 0.2 omów, 5W. Cztery równoległe zimne żarniki EL34 mają znacznie mniej - taki rezystor mimo że przez te niecałe 10 sekund rozgrzewa się jak żelazko, jest w stanie znieść cały udar bez spalenia się.
12A, i to znamionowe...Przy zimnych katodach wartość prądu będzie sięgała kilkudziesięciu amperów! Musiałbyś zastosować rezystor o mocy conajmniej 20W , i rezystancji w granicach 0,2...0,1 omów.
Jeśli stosowałbyś osobny układ opóźnionego załączania przekaźnika, to na jego pracę nie miałby wpływu spadek napięcia na rezystorze, którego z kolei rezystancja mogłaby i być większa, a czas załączenia - dłuższy. W moim układzie rezystancja musiała być ściśle dobrana, ze względu na czas nagrzewania lampy, i związanym z tym sterowaniem przekaźnika.
Na ucho mogę stwierdzić że u mnie sprzężenie tłumi sygnał o około 4...5dB. Pamiętaj że lampy zachowują się w materii wszelkich dysfunkcji fazowych zupełnie inaczej niż tranzystory, być może wszelkie założenia teoretycznie trzeba będzie odłożyć na bok, a zdać się na doświadczenie. U siebie mimo dobrania sprzężenia zupełnie na ślepo, nie spostrzegłem żadnych problemów mimo katowania wzmacniacza na najrozmaitsze sposoby.
Chociaż pomysł wskaźnika przesunięcia fazy jest całkiem dorzeczny .
EF86 nie jest lampą wielkiej częstotliwości, pentoda ta jest stosowana we wzmacniaczach mikrowonowych i gramofonowych, oraz wzmacniaczach korekcyjnych magnetofonów, wszelkie źródła mówią o jej niskich szumach i mikrofonowaniu.
ECC85 to już jest lampa w.cz, ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby stosować ją w audio - tak też jest czynione. Często pojawia się ona w odwracaczach fazy starszych wzmacniaczy, i w magnetofonach z epoki słynnego ZK140.
Generalnie dużo lamp pierwotnie przeznaczonych do innego celu, można stosować w technice audio. Zdziwiłbyś się Pre, czym ludzie potrafią wzmacniać dzwięki . Polecam eksperymenty, na tych lampach można robić różne rzeczy...Ja na tych typach planuję przedwzmacniacz do wzmacha o którym pisałem wcześniej .
am już ładnie wycięte płyty na obudowe. Prawie wszystkie części.
Czekam jeszcze na te zamówione przez allegro, ale do
wtorku powinien mieć już wszystko. Zrobiłem sobie płytki
z rezystorami katodowymi lamp mocy (w sumie 16xrezystory 5W).
Zaraz zrobie plytke zasilacza, jutro pomysle nad reszta.
Mam juz transformatory. Widac, ze porzadnie nawiniete, ale
zpotkala mnie niespodzianka. Na trafach glosnikowych jest
jeszcze po uzwojeniu 230V. Widac nadgorliwosc pracownika .
Opciełem wyprowadzenia. Mi to nie robi różnicy. Ale oni
władowali za dużo miedzi, ich strata. Polaczylem
uzwojania pierwotne, a wtorne podlaczylem z jednego transformatora
do wzmacniacza a z drugiego do kolumny. Nie ma wyraznych roznic,
czy dzwiek leci przez czy bez transformatora. Cieszy mnie to.
Zwłaszcza, że mam zaplanowane sprzeżenie zwrotne, które jeszcze
bardziej zmiejszy znieksztalcenia.
Kombinowalem juz z roznymi transformatorami sieciowymi i te
na rdzeniach EI czy zwijanych wykazuja wyrazne obcienie
wyzszych tonow, i inne znieksztalcenia, natomiast w transformatorach
toroidalnych nie mozna tego wyraznie wyczuc, jest drobna roznica,
ale nie powiesz czy jest czy nie ma transformatora
Sprawdzalem jak ma sie ulozenie transformatorow do przydzwieku.
W przypadku moich toroidow nie ma przydzwieku (slyszanego
z kolumny), nawet jak jeden transformator poloze na drugi.
Mój drugi wzmacniacz narazie w powijakach i coś mi się zdaje że wykonam go dopiero po planowanej hybrydzie...Oile wogóle . Nie mam czasu na zabranie się za niego, a naszła mnie koncepcja zwiększenia mocy obecnego, przy zachowaniu jego parametrów - więc nie wiem czy nowy wogóle będzie mi potrzebny...
Szkoda że obciąłeś wyprowadzenia tamtych uzwojeń, mógłbyś je wykorzystać w przyszłości do wysterowania "magicznych oczu" z uwzględnieniem nieliniowości transformatorów. Może uratuj je jeszcze ?
Szkoda jednak że zamiast nawijać na łysym rdzeniu, zostawili to uzwojenie. Wnosi ono pewne oddalenie pozostałych uzwojeń od rdzenia i może pogorszyć ich indukcyjność wzajemną...
Dobry test, świadczy o identyczności obu transformatorów, i tym nie mniej dobrej jakości wykonania. Mam nadzieję że w czasie testu nie przedobrzyłeś z mocą
Doszły mnie słuchy że podobno transformatory na EI brzmią lepiej od toroidów, jakkolwiek jednak dla mnie dobry transformator to taki, który poza dopasowaniem impedancji nie wnosi absolutnie NIC. Jeśli jednak wszelkie podania o tym że toroidy charakteryzują się bardziej ostrym brzmieniem to prawda - jestem za toroidami .
Sprawdza się teoria małych indukcyjności rozproszenia transformatorów toroidalnych. Oczywiście warto jednak postarać się o jak najbardziej prawidłowe ustawienie transformatorów...
Juz wzmacniacz odpalilem! Jeden kanal. (Oba mam zlozone,
ale nie mam jeszcze wszystkich lamp 6N13S). Gra rewelacyjnie,
zobaczymy jak bedzie w stereo chodzic.
Zastosowalem sprzezenie. Bez i z nim ladnie gra, prawie bez
roznicy. Zadnych wzbudzen. Brzmienie dzwieku bardzo mi
sie podoba. Nie bede nic wiecej mowil, poki nie uslysze
stereofonii...
Na zdjeciu jest on! Nie ma jeszcze przedniej scianki. Ale
bedzie. Mam plyte aluminiowa tylko trzeba ja obrobic. Jednak
polaczenie montarzu drukowanego i przestrzennego.
Moge uratowac, ale nie widze sensu. Sygnal mogbym ciagnac
z siatek lamp mocy (amplituda 70V). Moze i lepiej ze
zostawili te uzwojenie. Sa mniejsze odchyly uzwojej co do
ich opornosci. A indukcyjnosc wzajemna wyba sie nie zmienia,
bo uzwojenia sa jedne na drugich, a wogole sa cienkie, na oko
to po jednej warstwie drutu.
Tez slyszalem taka opinie. Ale slyszalem jeszcze, ze jak
sie zwiekszy moc transformatora to efekt znika. Testujac
ta ostrosc bylo slychac jak sie dochodzi do polowy mocy
transformatora. Ale przy cichszych dzwiekach nie jest odczuwalna.