Cóż mogę powiedzieć...przedewszystkim uważam że wszystkie te teorie na temat kondensatorów to jedno wielkie za przeproszeniem sranie w banię.
Przykład:
Wzmacniacz gitarowy(pisałem chyba nawet o niem kiedyś...) , który w lipcu tego roku będzie mieć już 33 lata. Urządzenie przeleżało w piwnicy jednej szkoły nie ruszony z miejsca niemal 20 LAT!!! Światło dzienne ujżał dopiero jakiś rok temu. Obudowa już była w stanie conajmniej nienajlepszym , ale cały układ elektryczny(jeszcze lampowy ) był sprawny. Kondensatory - nic dodać , nic ująć. Ani trochę nie wpłynął na nie tak długi czas bezczynnego leżenia. Wzmacniacz tak jak podobno sieczył lata temu , tak nadal do dzisiaj zapierdziela jak szalony - bez przydzwięków , ani nawet bez charakterystycznego dla lampowych pieców brumu.
Ponadto - wszelki elektroniczny złom z jakim miałem do czynienia zawsze miał kondensatory w stanie wyśmienitym.
NIGDY W ŻYCIU nie spotkałem się ze zjawiskiem wyschniętego kondensatora , a siedzę już w elektronice wystarczająco długo i wystarczająco dużo , żeby coś takiego móc zaobserwować.
Ponadto nie widzę powodu dla którego nowe kondensatory mają być lepsze. Wymieniłem kiedyś kondensator działający w zasilaczu pewnego amplitunera(niektórzy może skojarzą) w układzie płynnego narastania napięcia. Napięcie trochę pływało. Po wymianie dopiero miało ono taki dryft , że strojenie tunera w zasadzie mijało się z celem. W ciągu pięciu minut działania napięcie mogło się zmienić nawet o cały wolt(tolerancja wynosi +-0,1V). Bez namysłu wstawiłem spowrotem stary. Jak się potem okazało usterka leżała gdzie indziej , ale to inna sprawa...tym nie mniej jednak kondensator bardzo skutecznie nasilił jej efekty.
Co więcej:
Aukcja Allego. Koleś wystawił poprzerabianą Diorę WS442. Chwalił się że wymieniał kondensatory w stopniu regulacji barwy dzwięku , bo przy starych zakres spadł do +-4dB. Tak jakby nie wiedział że szerokość zakresu zależy od głębokości sprzężeń układu a nie pojemności kondensatorów. Zawsze mi się wydawało że od pojemności zależy częstotliwość graniczna danego filtru.
Od cholery ludzi wymienia kondensatory bo wydaje im się że będzie grać lepiej. Z tego samego powodu wielu też używa przewodów zrobionych z materiałów stosowanych w przemyśle kosmicznym , albo nakleja na stare Diory naklejki z napisem "Sony" z wkładki z kasety magnetofonowej(autentyczny przypadek!!!). Zwykli paranoicy którzy usłyszeli by w głośnikach nawet pierdnięcie DJ'a w rozgłośni radiowej - i to wcale nie słuchając akurat radia.
Owszem - zdarzają się problemy z kondensatorami , ale nie ze wszystkimi!!! Zgodzę się z pojedynczymi sztukami z wadami fabrycznymi lub innymi usterkami , ale to co się tutaj dzieje to jest istny pogrom wśród de-facto sprawnych kondensatorów które komuś się akurat wydają niepewne...
Pomyślcie więc trochę zanim znowu wyskoczycie z wyschniętymi elektrolitami.
Liczę na przemyślane odpowiedzi , a nie chrzanienia na zasadzie "Nie , bo nie"
Faktycznie. Z wysychaniem elektrolitów to jest jakaś paranoja. Natomiast jest faktem, że nieużywany elektrolit traci pojemność, ale naszczęście nie jest to utrata stała. Taki elektrolit jak znajdzie się pod napięciem po jakimś czasie odzyskuje swoje walory. Natomiast żadko jest to przyczyną buczenia wzmacniacza przy braku sygnału wejściowego. Nawet jak dany elektrolit utraci pojemność w skrajnych przypadkach 3 krotnie, to i tak jest ona wystrczająca, żeby wyfiltrować prąd płynący przy biegu jałowym wzmacniacza. Oczywiście zdażają się przypadki wadliwych kondensatorów jak i wszystkiego i takiej ewentualności nie należy z góry eliminować.
Całkowicie się zgadzam, ale jeszcze jest temat jakości kondensatorów i ich wpływu na jakość dźwięku. Porównując Elwę z Elnami lub Black Gate'ami for Audio w zasilaczu końcówki mocy trudno uwierzyć, że to gra to samo urządzenie.
Czy ja wiem...Dla mnie zasilacz to zasilacz. Ja różnicę brzmienia zauważam raczej po innych tranzystorach mocy i poczeczególnych stopni , zmianie wzmocnień napięciowych i głębokości sprzężeń zwrotnych...
No...Zgodzę się z tym że niektóre nietoperze mogą słyszeć róźnicę brzmienia różnych kondensatorów w ścieżce sygnału...ale w zasilaczu???
Jak świat światem napięcie stałe zawsze miało jeden charakter - było stałe , a ewentualne tętnienia to kwestia filtracji odpowiednią pojemnością.
Zapewne zastosowałeś kondensatory o dość pokaźnych pojemnościach rzędu 10000..15000uF? Ile natomiast miały wspomniane przez ciebie Elwy? Wątpię żeby więcej niż 6800uF. Wiadomo przecież że jeżeli zastąpisz dany kondensator innym o dwu czy trzykrotnie większej pojemności to będzie to miało wpływ na pracę wzmacniacza. Spróbuj jednak łączyć równolegle tyle Elw , żeby uzyskać podobne pojemności , to różnice brzmienia raczej nie będą już takie duże.
R.Horror nie traktuj mnie tak. Oczywiście, żę pojemności były takie same, jak mógłbym włożyć inne i mówić o jakimkolwiek porównaniu. Masz rację to były 6800uF 40V i to było w Twoim Radmorze 5102 ładnę kilka lat temu. Ja różnicę słyszałem, a uszy faktycznie mam jak gacek .
Sam również kiedyś próbowałem różne kondensatory w zasilaczach. Nie były to w prawdzie superkosmiczne dzieła o dobrym autorytecie audiofili , nie mniej jednak sprawdzałem bardzo różne egzemplaże pod względem czasowym , cenowym i prestiżowym.
Testy były na wszystkim. Każdy rodzaj muzyki jaki mi przyszedł do głowy z Techno włącznie. godziny słuchania , weryfikowania i oceniania , zakończone pomiarami sygnałów wszystkich rodzajów przebiegów o częstotliwościach od początku do końca pasma na oscyloskopie.
RÓŻNICY NIE BYŁO ŻADNEJ!!!
Każdy kondensator któremu dedykowana była pojemność 4700uF zachowywał się praktycznie dokładnie tak samo.
Utwierdza mnie to w przekonaniu że wpływ producenta i ceny kondensatora na jakość dzwięku jest czysto sugestywny.
Ponadto jak nie mam co robić z kasą to chyba lepiej inwestować w np. lepsze tranzystory lub głosniki do kolumn niż w drobiazgi których brak jakościowego wpływu potwierdzają testy , fizyka i zdrowy rozsądek.
Czego się nie robi, żeby było lepiej. Ja osobiście w swoim Technicsie wymieniłem oryginalne 2x10000uF prod.Technics na 4x10000uF ELNA Audio i różnicę usłyszeli nawet sąsiedzi, którym słoń nadepnął na uszy. Fakt dwa razy większa pojemność, ale barwa wiele zyskała, bas swobodny, a zresztą co tu opisywać, mi się spodobało.
No widzisz , pojemność zwiększyłeś i różnica brzmienia była.
To rozumiem. Zwiększa się "sztywność" zasilacza , dzięki czemu dzwięk jest badziej zdecydowany i pełny. Oczywiście też nie ma sensu przesadzać , bo od pewnego progu zwiększanie pojemności już nic nie da , a tylko zwiększy impuls prądowy przy uruchamianiu wzmacniacza.
Co do sąsiadów to spodziewając się obeznania typowego szarego człowieka mógłbyś nawet nie robić nic , a tylko powiedzieć o wporawdzonych zmianach , i pewnie i tak zauważyliby różnicę(nie zamierzam tu obrazić nikogo z twojego sąsiedztwa )...
Niestety tym razem muszę Horra zmartwić. Jakość kondensatorów w filtrze zasilacza ma wpływ na jakość wzmacniacza i to wcale nie jak by pozornie mogło się wydawać w zakresie niskich tonów. Przedewszystkim poprawia się klarowność w zakresie średnich i wysokich tonów. Maleją również przesłuchy między kanałami nawet jak wzmacniacz ma osobne zasilacze dla lewego i prawego kanału. Oczywiście w daremnym wzmacniaczu nie przyniosą poprawy kondesatory nawet sprowadzone z marsa. Dobre kondesatory jest sens stosować w wzmacniaczach wyższej klasy, współpracujących z dobrymi kolumnami. W przypadku altusów faktycznie może nie być różnicy.
Nie zapominajcie, że elektrolity w zasilaczu wzmacniacza nie tylko mają filtrować 100Hz z sieci, ale również inne częstotliwości będące wynikiem udarowej pracy końcówki mocy. A tak a propo to kondesatorów nie ma sensu stosować na prądzie stałym. Owszem stosuje się je w obwodach, w których chcemy uzyskać prąd stały, a to jest drobna różnica.
Dzięki Zoltar. Ja mam Technicsa SU-A900D i Paradigmy Studio 80 na bi-wiringu i naprawdę słychać różnicę. Fakt, że wymiana tych kondensatorów praktycznie podwoiła wartość wzmacniacza, ale uważam, że było warto. Pozdrawiam