Witam
Ostatnio zastanawiałem się nad zakupem lepszych kabli do mojego sprzętu (wzmacniacz Sony F590ES, odtwarzacz Sony X202ES i dwie kolumienki Tannoy Sensys DC2). Mam już na oku odpowiednie przewody, jednak zastanawiam się czy warto "wyposażyć" je we wtyki bananowe. Czy różnica jest duża? Chodzi o jakość dźwięku, czy tylko straty na głośności? Ani w moich JBL Studio L 880, ani w Tannoy'ach nie dostrzegam możliwości wetknięcia wtyku. Czy da się wetknąc taki wtyk do jakiejkolwiek kolumny (może wyższej klasy?), czy tylko do wzmacniacza?
Aha, jeszcze jedno... Mimo, że mam bardzo dobry słuch muzyczny to na sprzęcie nie znam się za dobrze, w związku z tym mam jedno pytanie: jak rozpoznać ilu drożna jest kolumna? Na czym to polega? Z góry dziękuję za odpowiedzi.
W moch JBL Northridge stosuję wtyki bananowe, nie wierzę, że w Studio L się nie da. Ilu-drożna kolumna? Tylu, ile rodzajów głośników w niej występuje (rodzajów, nie sztuk).
Argentina napisał: "Chodzi o jakość dźwięku, czy tylko straty na głośności?"
Ani jedno, ani drugie . Wtyki bananowe zapewniają przede wszystkim niezawodność. Dobrze się trzymają w gnieździe i dają trwały kontakt bez ryzyka obluzowania przewodu.
Jeżeli gniazdo we wzmacniaczu lub kolumnach niezbyt pewnie trzyma przewód "na ścisk", to warto przyłączyć go przez bananki (rzecz jasna sam kabel musi być dobrze przymocowany do wtyku). W przeciwnym razie jest to tylko kwestia wygody.
Wtyki i gniazda bananowe przydają się przede wszystkim tam, gdzie trzeba wtyk często wkładać i wyciągać. Stąd też ich popularność we wszelkiego rodzaju sprzęcie pomiarowym.
_______________________________
ROCKY HORROR
Każdy rodzaj złączek jest pewnego rodzaju połączeniem sprężynującym. Chodzi o to, żeby wyeliminować możliwość powstawania luzów i niekontaktów podczas poruszania kablami lub innymi, mechanicznymi oddziaływaniami. Poczynając od zwykłych kontaktów i wtyczek sieciowych (niektóre wtyczki mają sprężynujące bolce - rozcięcte wzdłuż a inne tylko sprężynujące gniazdka) aż do wszelkiego rodzaju styków akustycznych i innych. Zasada dobrego styku jest taka, żeby te sprężyny nie osłabiły i nie odkształciły się na tyle, że powstanie luz. Taki luz to trzeszczenie i inne niepożądane efekty. Określenie "wtyki bananowe" jest niedokładne bo PRAWDZIWE wtyczki tego rodzaju powinny mieć na bolcu coś takiego jak obrany banan czyli wzdłuż trzpienia powinny być sprężynujące "listki" metalowe. Mogą one być bardzo solidnie wykonane lub całkiem kiepsko i wtedy też nie będą spełniać swego zadania. Coraz częsciej spotykam "wtyczki bananowe" w postaci (tylko) rozciętego trzpienia. Taka sprężyna bardzo szybko się odkształca (bo zwykle jest mosiężna a to nie jest najlepszy materiał na sprężyy tego typu) i powoduje brak styku. Ja zwykle w takich przypadkach wkładam w tą szczelinę nóż lub śrubokręt i rozginam ją na odpowiednią grubość. Zwykle taki manewr wystarcza na jakiś czas ale potem znów sytuacja się musi powtórzyć. Trwa to tak długo aż po wielu latach taka wtyczka poprostu się odłamuje i zostaje tylko jedna część z niej. Wtedy trzeba już wymienić takie złącze na nowe. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem tego rodzaju złączy choć zdarzają się całkiem dobrze wykonane wtyki ale jest to rzadkość w dzisiejszym czasie. Największe zaufanie mam do złączek typu "duży jack" bo z nich najłatwiej wybrać te "porządne" i łatwo jest je łączyć i rozłączać a styk jest pewny. Dość dobre są także "minijack" a to za sprawą dobrze zasprężynowanych gniazd. Na załączonych fotkach widać wtyczkę bananową, ps. bananową i gniazdo "minijack".
Zmieniony przez - Preskaler w dniu 2007-07-05 11:03:23
_______________________________
Preskaler
Dziękuję Wam obu! Po przeczytaniu Waszych wypowiedzi chyba zrezygnuję z ich zakupu i sporo zaoszczędzę, bo skoro chodzi tu tylko o kwestię wygody (mój sprzęt nie jest typem "podróżnika" ;)), a żadnych strat na dźwięku nie ma, to są mi one zupełnie niepotrzebne. Jeszcze raz wielkie dzięki.