Zbudowałem prosty układ elektroniczny. Jest to włącznik zmierzchowy, który "steruje" tranzystorem MOSFET. Układ jest na nap. 12V. Tranzystor ma za zadanie włączać i wyłączać Lampę LED 12V (wewnątrz 80 ledów). W założeniu nie ma mowy o zasilaczu sieciowym, więc chciałem do tego celu użyć akumulatora żelowego 12V.
Moje pytanie jest następujące: Czy muszę w jakiś sposób zabezpieczyć układ elektroniczny wyłącznika zmierzchowego przed nadmiernym prądem z akumulatora?
W jednej z książek elektronicznych dla początkujących przeczytałem, że jeśli ktoś chce zasilać budowane układy z akumulatora, to do układu powinien podłączać szeregowo żarówkę 12v/5...21W, aby ograniczyć prąd akumulatora. To niestety mija się z celem, bo akumulator ma za zadanie zasilać włączaną lampę LED jak najdłużej, poza tym nie interesuje mnie cały czas świecąca żarówka na boku. :)
A więc zakładając, że układ pobiera około 350mA wraz z lampą LED, wystarczy bezpiecznik 0,4A? I dlaczego zasilanie układów z akumulatora samochodowego czy żelowego musi być zabezpieczane przed nadmiernym prądem? Biorąc pod uwagę moją niewiedzę zawsze myślałem, że dany układ musi być dopasowany do napięcia, a prąd pobiera taki, jak potrzebuje i nie ważne czy źródło napięcia ma wydajność prądową kilku amperów. Dlaczego w przypadku akumulatora jest inaczej? A czy jest możliwość zastosowania jakiegoś zabezpieczenia (elektronicznego układu, etc.) przed nadmiernym prądem zamiast bezpiecznika? Chodzi mi o to, by układ nie miał kaprysów, gdzie nagle wszystko zgaśnie, bo prąd poszedł zbyt duży i spalił bezpiecznik.
Z 0,4A topikowym.... takie "kaprysy" całkiem możliwe .
Układ owszem, pobiera prąd taki jak potrzebuje. Ale w warunkach normalnych. Jakaś nieprzewidziana sytuacja- uszkodzenie półprzewodnika, zwarcie kondensatora może przy wydajności prądowej, jaką posiada akumulator spowodować np zapalenie się tego elementu czy też izolacji na przewodach doprowadzających zasilanie.
Akumulatorowi też nie wyjdzie na zdrowie długotrwałe obciążenie dużym prądem bez żadnej kontroli.
Elektroniczne bezpieczniki oczywiście istnieją. Ale prościej i taniej jest w Twoim przypadku zastosować takie coś:
[megastore.pl/16448,Bezpieczniki_Bezpieczniki-automatyczne_Bezpiecznik-automatyczny-Kanlux-nadpradowy-KS6-B1-1.html?m=1&pt=kategoria]
_______________________________
Volenti non fit iniuria.
Verba volant, scripta manent.
Nie wiem dlaczego ktos wciskal ta zarowke do sprawdzonego ukladu. Chyba, ze mial na mysli uklady ekperymentalne, gdzie nie wiemy jak zadziala, mozemy niechcacy zrobic zwarcie itd...
Faktem jest (jak juz zbysiu13 wyjasnial), ze akumulatory maja bardzo duze prady zwarcia. I moze to spowodowac nie tylko szkody materialne, ale tez obrazenia. Sam sie kiedys mocno poparzylem, gdzy spinacz biurowy rozgrzal sie do bialosci i dotknal mi reki. A byl zasilany tylko z 3.6V NiCd o pojemnosci 3Ah.
Uzycie zarowki jest o tyle wskazane w przypadku eksperymentow, ze przy pobieranym pradzie sporo mniejszym niz znamionowy zarowki, pozostaje ona zimna i ma bardzo mala rezystancje, ktora zwykle mozna pominac w obwodzie. Tracimy moze 1 volt, moze mniej. W przypadku stanu awaryjnego zarowka zaswieca sie i nie tylko ogranicza prad, ale takze nas ostrzega. I co wiecej nie przepala sie tak jak bezpiecznik jest wiec ukladem wielokrotnego dzialania.
PS. Sam kiedys dalem u siebie w samochodzie zarowke 21W/12V zamiast bezpiecznika w obwodzie zamkow elektrycznych. Mialem jakies przywarcie w wiazce kabli ktorego nie mialem cierpliwosci szukac i zwykle raz na miesiac przy probie otwarcia/zamkniecia zamkow wylatywal bezpiecznik. Trudno to bylo znalesc, bo po ruszeniu drzwiami problem znikal. Wlozylem wiec zarowke (przylutowalem dwa krotkie kabelki i wcisnalem pod zaciski spalonego bezpiecznika) i juz wiecej nie mialem problemu.
Zmieniony przez - zbys w dniu 2011-04-15 18:14:51
_______________________________
Lepsze jest wrogiem dobrego.
Wielkie dzięki Panowie. Już wszystko jasne. Myślałem, że akumulator jest zagrożeniem nawet dla sprawnego układu i w normalnych warunkach pracy (bez zwarć, przepaleń i innych uszkodzeń) uszkodzi elektronikę z powodu "wysłania" nadmiernego prądu, co jak pisałem wcześniej nie było dla mnie zrozumiałe. A tu się okazuje, że gdy wszystko będzie połączone OK, z za dużym prądem nie będzie problemu. Zastosuję bezpiecznik automatyczny. Tą żarówkę wciskali pewnie dlatego, że to książka dla początkujących, gdzie były omawiane układy do montażu na płytce stykowej uniwersalnej. A tam można się pomylić zwłaszcza gdy robi to laik.