Bardzo wiele pytań dotyczy napraw głośników więc postanowiłem pokazać kilka "fotek" z procesu naprawy głośnika polegającej na wymianie membrany.
W starych głośnikach "Tonsila" stosowany był amortyzator górny ze specjalnej pianki, który posiadał dobre własności akustyczne lecz był mechanicznie nieodporny a szczególnie był wrażliwy na upływ czasu. Po kilkunastu latach (u mnie po 30) amortyzator ten pękał i wykruszał się. Bywa też dość często, że w starych lub mocno eksploatowanych głośnikach sam materiał membrany jest podziurawiony i należy go wymienić. W przypadku konieczności wymiany tylko samego amortyzatora (górnego) w przypadku gdy taki amortyzator jest możliwy do nabycia, można wymienić tylko samą gumkę lecz jeśli nabycie jego jest możliwe tylko w komplecie z całą membraną to należy wymienić całość. Zdjęcia uszkodzonego amortyzatora nie zrobiłem bo jest to mało interesujące ale na pierwszej fotce widać już wyciętą membranę i oczyszczony metalowy kosz z resztek kleju i amortyzatora a obok leży nowa membrana z amortyzatorem. Oryginalnej nie dostałem ale dopasowałem chińską podróbkę.
Zmieniony przez - Preskaler w dniu 2006-08-22 08:45:11
______________________________
Preskaler
Membrana do cewki jest przyklejona a po jej wycięciu pozostaje kołnierz z kleju, który trzeba dokładnie usunąć. Ja to tobię miniwiertarką z odpowiednio dobranym frezem. Trzeba tak działać, żeby usunąć cały klej lecz nie uszkodzić karkasu a tym bardziej, nawiniętej na niego cewki.
Zmieniony przez - Preskaler w dniu 2006-08-22 08:52:54
_______________________________
Preskaler
Ważną rolę spełnia wklinowany dość mocno film międzu rdzeń cewki a karkas. Unieruchamia on a jednocześnie centruje cewkę nawiniętą na karkasie. Tego filmu trzeba założyć tyle zwojów ile jest potrzebne do zaklinowania. Jeśli damy za mało to karkas nie da się unieruchomić a za dużo nie wejdzie nam w szczelinę. Film powinien pozostać przez cały czas na swoim miejscu. Wyciągamy go dopiero po zakończeniu całego (prawie) procesu naprawy to znaczy po kilku dniach schnięcia klejów. Po oczyszczeniu karkasu sprawdzamy czy membrana wchodzi nam na niego bez specjalnych zacięć i czy nie ma zbyt dużej szczeliny pomiędzy karkasem a membraną. Szczelina powinna być mniejsza niż 1 mm bo nie damy rady zlikwidować ją klejem. Jeśli jest zbyt duża to pogrubiamy karkas, naklejając na niego tyle zwojów taśmy papieru ile potrzeba by szczelina była minimalna. Kleimy klejem epoxydowym. Następnym etapem jest posmarowanie cienką warstewką kleju "butapren" kosza w tym miejscu gdzie będzie przylegał amortyzator i też w ten sam sposób należy posmarować część amortyzatora. Należy odczekać ok. 15 - 20 min (w zależności od typu "butaprenu") i ostrożnie założyć membranę centrowaną przez karkas. Szczelina pomiędzy amortyzatorem a brzebiem kosza, może nie być jednolitej szerokości. To nie jest istotne, waże jest wycentrowanie membrany względem CEWKI! Po takim wycentrowaniu, dociskamy amortyzator do kosza (wystarczy jednorazowo bo podeschnięty butapren natychmiast chwyci). Niestety nie mamy już od tej chwili możliwości przesunięcia i ew. poprawienia centrowania membrany. Klej trzyma natychmiast! Tak wygląda głośnik z wklejoną membraną od strony amortyzatora górnego. Powinna być widoczna niejednakowej szerokości szczelina.
_______________________________
Preskaler
Teraz pozostaje tylko zaklejenie membrany do karkasu. Ja używam do tego kleju "Wikol". Jest to już prosta czynność bo najważniejszą mamy za sobą (prezyklejenie amortyzatora z membraną do cewki). Kleju nie należy oszczędzać lecz też nie należy przesadzać. Ja ustawiam w szczelinie pomiędzy karkasem a membraną maleńkie kropelki kleju, które po "objechaniu w koło łączę. Powstaje więc taka biała spoina o szerokości ok. 2 mm.
_______________________________
Preskaler
Po nałożeniu kleju należy odczekać dwie doby do CAŁKOWITEGO stwardnienia kleju. Jest to najtrudniejsze zadanie (wytrzymać przez ten czas aby nie sprawdzić czy wszystko jest w porządku?) !
_______________________________
Preskaler
Po tych "ciężkich" dwóch dobach, wyciągamy ostrożnie film i delikatnie naciskamy membranę wyczuwając czy nie ociera karkas o rdzeń. Czasem, w pierwszym momencie po naprawie może delikatnie ocierać ale po jakimś czasie powinna się "dotrzeć" i głośnik będzie grał bez zarzutu. Teraz już tylko wklejamy kopułkę (nie wymaga chyba opisywania?), przykręcamy głośnik do obudowy wraz ze wszystkimi maskownicami i... gramy! Na początek ostrożnie! Tak na 25% i stopniowo przez kilka dni podnosimy poziom aż do 100%. Namawiam jednak, żeby te 100% było TYLKO chwilką. Pełną wytrzymałość i ułożenie się karkasu powinno nastąpić po kilku tygodniach!
Wszystkim dokładnym i cierpliwym...
Życzę Sukcesów!
_______________________________
Preskaler
Od siebie dodałbym jedną uwagę odnośnie problemu, który może się pojawić przy regeneracji głośników do niektórych kolumnm Tonsila z pierścieniami ozdobnymi.
Spotkałem się już z kilkoma membranami (nieoryginalnymi), w kórych średnica samego 'właściwego' amortyzatora jest trochę większa, niż u Tonsili. Jeśli nasze pierścienie są do tego stosunkowo wąskie, nie nałożymy ich potem na zregenerowany głośnik.
Da się ten problem obejść. O ile amortyzator nie jest wyraźnie zbyt duży, membranę taką można wcisnąć w pierścień i będzie pasować. Tak też czynimy (z wyczuciem, nie na siłę), po czym przy montażu, zakładamy ją na kosz razem z pierścieniem . Uprzedzam, że wymaga to bardzo (!!!) wielkiej uwagi i precyzji, ponieważ pierścień zasłania nam kosz i nie widzimy dobrze, czy zakładamy membranę równo. W dodatku posmarowane klejem krawędzie amortyzatora mają tendencję do fałdowania się, kiedy membrana jest nałożona na pierścień, więc gdy amoryzator przylgnie już w kilku miejscach do kosza, trudno będzie go potem odkleić i skorygować położenie membrany. Uważamy jednocześnie, aby membrana przypadkiem nie wypadła nam z pierścienia w trakcie montażu.
Kiedy nałożymy już membranę (oczywiście równo i dokładnie), silnie dociskamy amortyzator, naciskając na wciąż obecny na niej pierścień, aby amortyzator dobrze przykleił się w miejscu docisku pierścienia i zachował kształt, gdy pierścień zdejmiemy. Następnie zdejmujemy pierścień i dociskamy krawędź amortyzatora już normalnie, palcami .
Powyższe dotyczy przede wszystkim membran z amortyzatorami piankowymi. Nie wiem, czy podobny zabieg uda się przeprowadzić w przypadku amortyzatora gumowego (nie sprawdzałem), ponieważ jest on od piankowego trochę sztywniejszy i może nie dać się wcisnąć na pierścień ozdobny kolumny.
Choć i tak korzystniej jest stosować membrany z amortyzatorem z pianki, jako że taki jest oryginalny (a przynajmniej u większości Tonsili) i przynajmniej częściowo zachowamy parametry.
Oczywiście nieoryginalna membrana, nawet z piankowym amortyzatorem, z natury zmienia w jakimś stopniu parametry głośnika, ale kalosz zrobi to bardziej .
Zmieniony przez - R. Horror w dniu 2006-08-23 01:38:32
_______________________________
ROCKY HORROR