Witam
Mam dziwny problem. Otóż,po włączeniu radia na amplitunerze na poczatku jest wszystko ok, odbiór idealny... ale po jakimś czasie (godz. do dwóch) zaczyna zanikać dobry odbiór, pierwsze w stereo a potem już całkiem, tak jakby zanikały fale. Dzieje się tak mimo posiadania anteny radiowej na dachu. Po wyłączeniu amplitunera z sieci na jakiś czas i po ponownym jego włączeniu, znów jest idealnie, ale tylko do chwili.
Proszę o pomoc w tej sprawie. Dziękuję.
Czy zjawisko to przypomina odstrajanie sie i np. reczne przestrojenie na minimalnie nizsza, lub wyzsza czestotliwosc nie poprawia sytuacji?
Czy wskaznik stereo(jezeli jest takowy) gasnie, czy po prostu najpierw zanika efekt stereo.
A co z zakresem srednich fal? Wiem ze tam malo co pracuje ale czy takze pada?
Piszesz o wylaczaniu z sieci, czy to znaczy, ze kabelkiem, czy tylko wylacznikiem. I czy amplituner nie grzeje sie mocniej niz dawniej. A moze cos na nim stoi i blokuje otwory wentylacyjne? Bo tak dlugi czas zanikania sugeruje jakies termiczne przegrzewania sie.
Zmieniony przez - zbys w dniu 2005-05-02 16:42:41
_______________________________
Lepsze jest wrogiem dobrego.
WITAM
Dziękuję za odpowiedź.
...To wygląda tak, włączam jest ok stereo i wogóle. Po czasie (tak jak opisywałem) zaczyna zanikać wskaźnik stereo, najwcześniej przy stacjach najsłabszych, później zaczyna mogotać "tuned" i jest przerywany odbiór ma wszystkich stacjach. Oczywiście jak przejdę w mono to się poprawia, ale oczywiście efekt nie ten. Jest to amplituner Yamaha RXV450, na nim stoi dvd. Próbowałem już zwiększyć wentylację tzn bez dvd i ... to samo.
Jeśli chodzi o fale na AM to nie próbowałem. Ale również wydaje mi się, że następuje przegrzanie jakiegoś podzespołu czy tym pod.
Po wyłączeniu na wyłączniku na amplitunerze na jakiś czas, efekt odbioru się poprawia...ale tylko do pewnego momentu :(
Dzięki.
kodo
Ogolnie to wyglada to na to, ze nastepuje rozstrajanie sie tunera. Przyczyn moze byc kilka. Np. moze puszczajaca stabilizacja zapiecia zasilajacego varicapy (diody pojemnosciowe) . Moze sie sypac generator zegara (czestotliwosci wzorcowej dla PLL). Lub nawet ktorys z varicapow sie sypie. Bez rozebrania sprzetu i pomierzenia, to ciezko bedzie cos stwierdzic. W takich przypadkach, to bardzo pomocny bywal wymrazacz w puszce. Zmrazalo sie podejszane elementy i patrzylo jak reaguje. Czesto to po takim oziebieniu wszystko wracalo do normy i mozna bylo dosc szyko zidentyfikowac "plywajacy" element. Takze mozna bylo sprobowac "namacalnie" znalesc przegrzewajacy sie element. Niestety nie znam tego modelu, wiec trudno mi cos bardziej konkretnego podsunac.
_______________________________
Lepsze jest wrogiem dobrego.