Hmmm...sprawa ogólnie wygląda tak:
Każda normalna stereofoniczna karta dzwiękowa ma w sumie trzy gniazda jack 3,5mm - jedno wyjście sygnału na zewnętrzny wzmacniacz , oraz DWA wejścia - jedno , monofoniczne mikrofonowe o poziomie wysterowania rzędu 3...5mV odpowiadającym typowemu mikrofonowi dynamicznemu , i drugie , stereofoniczne liniowe dla sygnałów w granicach 1V , dla źródeł o znormalizowanym poziomie sygnału takich jak odtwarzacz płyt kompaktowych lub magnetofon(mam tu na myśli komponenty to systemu Hi-Fi).
Typowe radiomagnetofonowe wyjście słuchawkowe ma maksymalny poziom rzędu 1,5...2V(oczywiście ustalany regulatorem głośności) , dlatego łatwiejsze będzie dopasowanie poziomów sygnału magnetofonu do karty komputera.
Logiczne więc się wydaje że lepiej podłączyć magnetofon do liniowego , NIE mikrofonowego wejścia. Wejście mikrofonowe nie dość że jest monofoniczne , to różnica poziomów typowego sygnału magnetofonu i maksymalnego poziomu samego wejścia jest tak duża , że prawidłowe wysterowanie całego układu graniczy z cudem , pomijając fakt że na mikrofonowym mamy znacznie większe szumy. Teoretycznie na wyjściu słuchawkowym możesz sobie ustalić te 3mV , jednak szumy wzmacniacza magnetofonu będą w stosunku do samego sygnału tak wysokie , że nie jestem przekonany czy ma to jakikolwiek sens...
Na wejściu liniowym mamy przedewszystkim dwa kanały stereo , znacznie lepsze dopasowanie poziomów syganałów oraz o wiele mniejsze zniekształcenia i szumy.
Moim zdaniem wybór jest prosty.
A w kwestii przewodów - osobiście nie rozgraniczam między audio i video , do obu wystarczy mi zwykły miedziany przewód. Są tacy którzy słyszą 10 cm srebra , ja jednak nie należę do ludzi którzy słuchają kabli i uważam że różnica jest raczej sugestywna.
Rocky Horror